home  moje psy szczenięta  mioty galeria  wystawy  kontakt ksiega gości linki

"Puszczę zasnuła cisza srebrzysta

chłonie odległy blask zimnych gwiazd
Stawy Półmroku we mgle przejrzystej
snu czarem wioną z wysokich traw."


Witamy na naszej  stronie.

Radość jaką daje nam obcowanie z naszymi zwierzakami powoduje że drobne uciążliwości związane z opieką nad nimi zdają się nie istnieć. Bo przecież nic tak nie cieszy jak radość na psim pysku wywołana spacerkiem o 5 rano (po kilku godzinach ludzkiego snu), ani kocia zabawa w nowym drapaku (i znów kupno butów poszło w odstawkę)
Chcemy dzielić jak najwięcej chwil z naszymi psiokocimi przyjaciółmi dlatego zarówno psy jak i koty mieszkają z nami w domu. Nie mamy kojców ani klatek.

Mamy nadzieję że nasze kocięta i szczenięta dadzą swoim nowym właścicielom tak jak nam dużo radości, miłości, ciepła.


O nas

Moim pierwszym psem był Ami –duży kundel kupiony jako kilkutygodniowe szczenię na placu. O psach nie wiedzieliśmy praktycznie nic. Przeżył z nami 12 lat ucząc nas jak postępować z psem.
Pierwszym kotem był Ivar- kotek, którego „dobrzy” ludzie podrzucili pewnej pani która miała dobre serce i przygarniała kolejne koty. Był praktycznie łysy – choroba pozbawiła go futerka. I mimo że jechaliśmy tam po innego kocurka – nie zastanawialiśmy się ani chwili - tego przecież nikt nie będzie chciał…
I tak prawie 11 lat temu przybył do naszego domu pierwszy kot – a historia z jego imieniem to już całkiem inna historia. Ivar jest kastratem.
Po kilkunastu miesiącach zaczęliśmy zastanawiać się czy Ivarkowi nie przydałoby się towarzystwo. I tak do nas trafiła kolejna bida- kilkutygodniowe kocie z kocim katarem, zalepianymi oczkami i bardzo chudziutkie i wystraszone. Była wielkości kubka do herbaty i była cała ruda… Otrzymała imię Rusty i zaczęło się długotrwałe leczenie. Rusty jest wysterylizowana.
Kiedy odszedł nasz pies w domu zrobiło się jakoś pusto i cicho…
Długo dojrzewała we mnie decyzja o przyjęciu pod nasz dach kolejnego czworonoga.
Ale splot zdarzeń spowodował że do naszego domu przybył berneński pies pasterski –Beren (Brendon z Żelaznej Rodziny). Berneńczyka bardzo chciał Tomek, gdyż dawno, dawno temu miał bernenkę- ja chciałam samca bullteriera, on sukę berna i doszliśmy do kompromisu -samiec berneńczyka. Beren wniósł w nasze życie sporo radości, niestety jest bardzo słabego zdrowia. Dlatego nie mieliśmy żadnych wątpliwości iż nie powinien być rozmnażany. Beren jest kastratem.
Beren rozbudził moją miłość do berneńczyków – a że marzenia Tomka o suczce nadal trwały, po prawie rocznych poszukiwaniach do naszego domu przybyła Luthien (Dolce Vita Berneńskie Ranczo). Nasza Luthien –Czarodziejka. I zaczarowała nasz świat. I nie tylko nasz- Lu pracuje w dogoterapii i daje radość potrzebującym jej najbardziej.
Kiedy zdecydowaliśmy się na przeprowadzkę na wieś u mojej koleżanki urodził się miot sybiraków… Mopka (Mocca Konser*PL) zauroczyła nas od pierwszego wejrzenia. I tak przybyła do nas kotka o sercu wojownika, odważna, zrównoważona. Dzięki niej wiemy że kot syberyjski będzie zawsze z nami mieszkał.
Kolejnym domownikiem została Aura (Aurora Mruczek*PL). Ragdoll marzył nam się dłuuuugo. Niestety z różnych względów nie mogliśmy tego marzenia zrealizować. Ale wskutek szczęśliwych zdarzeń we wrześniu 2007 przybyła do nas Aura. Aura również odwiedza dzieci i bardzo to lubi?
Beśka (Bianka Mruczek*PL) przybyła do nas niedawno. Ale szybko podbiła serca nas wszystkich. Najbardziej przyjazne i mruczące kocie stworzeni jakie znam. W naszym domu zaaklimatyzowała się po 5 minutach, wywołując pytania „czy ten kot wie że zmienił dom?” Besia zaczyna powolutku pracę z dziećmi.
Ale to nie koniec naszej piso-kociej historii, już niedługo…


Zobacz naszą kocią stronę
www.stawypolmroku.com
Oraz naszego bloga
www.bereniluthien.blox.pl


Anna i Tomasz Piotrowscy